Engramowiczu, wyślij nam pocztówkę i zgarnij nagrodę!

Przypominamy, że jeszcze tylko do 31 sierpnia czekamy na Wasze pocztówki z wakacji. Pocztówkę należy wykonać własnoręcznie dowolną techniką (zdjęcie, wycinankę, rysunek, kolaż, itd.). Nagrody powędrują do autorów najbardziej pomysłowych kartek. Prace należy przesyłać do nas pocztą na adres: ul. Karpińskiego 22, 30-657 Kraków; lub mailowo: dydaktyk@euroengram.edu.pl.

engram wakacyjny konkurs 2015

Reklamy

Uwaga konkurs! Wiosna, ach to ty?

wiosenny konkursPierwsze wiosenne dni za nami. Wraz z pierwiosnkami i krokusami natura budzi się do życia. Coraz chętniej spacerujemy, robimy wiosenne porządki, zakładamy lżejsze ubrania. Poczujcie w sobie wiosenną energię, wykorzystajcie coraz dłuższe dni i pokażcie nam jak w waszych miastach, domach, a może i szafach wygląda ta najbardziej radosna pora roku! Na Wasze prace czekamy pod adresem: dydaktyk@euroengram.edu.pl do 16 kwietnia. Forma przedstawienia wiosny może być dowolna (zdjęcia, kolaże, rysunki, prezentacje multimedialne). Liczymy na Waszą kreatywność!

Rozstrzygnięcie konkursu – Ferie w migawce

Miło nam ogłosić, że konkurs „Ferie w migawce” został rozstrzygnięty! Dziękujemy wszystkim uczestnikom za nadesłane prace konkursowe!  Cieszymy się, że Wasze ferie były pełne wrażeń. Nasze jury zdecydowało przyznać nagrodę główną oraz dwa wyróżnienia 🙂 Nagrody wędrują do:

1 miejsce – Oktawia Sokalska,
wyróżnienia: Nikol Urbaniec i Mateusz Molenda.

Wakacyjny konkurs – pokaż nam swoje wakacje! (część I)

Piłeczka (część III)

Stała samotnie, patrząc z zamyśleniem na dwie koleżanki. W końcu zebrała się na odwagę i zapytała:

– Czy mogę poćwiczyć z wami? Bardzo dobrze latam z ręki do ręki.

Dwie przyjaciółki spadły na podłogę z głośnym plaśnięciem, które już nie wywoływało w nich żadnych złych odczuć, i zatrzymały się jak wryte.

– Jak to sobie wyobrażasz? – zapytała nasza stara znajoma. – Na zmianę? Jedna będzie zawsze odpoczywać i się nudzić?

– Niekoniecznie – dopowiedziała nowa, ciesząc się zaskoczeniem, jakie wywołała. – Patrzyłam teraz na was i myślę, że… Gdyby jedna z nas zawsze była w powietrzu… No nie wiem… Wy jesteście razem w jednej dłoni, a ja w drugiej. Jedna z was leci w górę, kiedy jest najwyżej, ja skaczę i robię jej miejsce. Ona wpada w pustą dłoń, a kiedy ja jestem najwyżej, druga z was wylatuje i robi miejsce dla mnie… i tak w kółko…

– Hmmm. Chyba warto spróbować. – powiedziała przyjaciółka naszej znajomej.

Spróbowały. Na początku wszystko kończyło się trzema głośnymi plaśnięciami i… radosnym śmiechem. Z czasem jednak plaśnięć było coraz mniej, i mniej, i mniej.

Koniec roku szkolnego wiązał się zawsze z pokazem umiejętności. Każda piłka demonstrowała, czego nauczyła się przez ostatnie dziesięć miesięcy. Wskakiwały do koszy, latały nad siatkami, wpadały do dołków. Były odbijane przez mniejsze lub większe rakietki, kije, młotki, dłonie, albo stopy. Piłkowe szaleństwo! Najwięcej śmiechu wywołała piłka kształtem przypominająca jajko. Choć odbijała się znakomicie, nigdy nie było wiadomo, dokąd poleci.

Przyszedł wreszcie czas na naszą czterokolorową piłeczkę. Weszła skromnie na scenę. Poczekała aż ucichną złośliwe komentarze i śmiechy jej koleżanek z klasy. Wreszcie powiedziała, że chce im kogoś przedstawić. Wtoczyły się jej dwie przyjaciółki, co znów wywołało kilka ironicznych uwag. Wszyscy jednak zamilkli, gdy piłeczki zaczęły fruwać w powietrzu. Na zmianę. W doskonałej harmonii…

Żadna inna piłka nie otrzymała takich owacji, takich braw, jak trzy koleżanki. Stara piłka lekarska podeszła do naszej małej bohaterki.

– Cieszę się, – powiedziała tuląc ją do siebie. – Wiedziałam, że odnajdziesz w końcu sens…

– Sens? – zapytała zdziwiona piłeczka. – Przecież to tylko zabawa!

– Tak myślisz? To posłuchaj.

– Wiesz mamo – powiedziała mała dziewczynka – wydaje mi się, że odkąd żongluję, jestem spokojniejsza, łatwiej mi się skoncentrować, mam lepszy refleks, no i szybciej się uczę. Kiedy czytam – widzę więcej, jakby szerzej. Nie nudzę się już, jak dawniej. Jeśli nie mam, co robić – żongluję. A poza tym… pokazałam w klasie, co potrafię. Nigdy wcześniej koledzy nie patrzyli na mnie z takim podziwem. Chcą, żebym ich nauczyła. Co myślisz?

Piłeczka poczuła się tak bardzo szczęśliwa, że nie słyszała już odpowiedzi mamy.

Autor: Kamil Cyganik – polonista, pedagog. Trener mnemotechnik i błyskawicznego czytania.

Piłeczka (część II)

Chyba już czas zdradzić, czego uczyła się w piłkowej klasie. Uczyła się latać… z ręki do ręki! Tak, tak! Nie przesłyszeliście się! Czy można sobie wyobrazić coś równie nudnego? W dłoni – owszem – było zawsze ciepło, miło, miękko. Ale po chwili piłeczka frunęła w górę (najpiękniejszy moment ćwiczenia), by po chwili… z plaśnięciem paść na podłogę. Bez odbicia – jak już mówiliśmy.

Czasem leciała nisko. Krótki lot zwykle kończył się w drugiej dłoni. I to nie było takie złe. Najczęściej jednak frunęła wysoko. Niestety, im wyżej leciała, ty częściej nie trafiała i tym bardziej bolało, że się nie odbija.

Z czasem przestała spadać. Latała niezbyt wysoko, ale zawsze z ręki do ręki. Zaczynała już zapominać, że nie umie się odbijać, a jednak życie było nadal coraz bardziej bez sensu, coraz nudniejsze. No bo po co takie latanie?

W końcu… uciekła. Gdy dobra piłka lekarska odwróciła się do tablicy, mała, czterokolorowa piłeczka wytoczyła się po cichu z klasy, poturlała korytarzem, poplaskała ze schodów i już miała opuścić szkołę, gdy nagle, zza rogu wytoczyła się… druga, identyczna piłeczka. Przez chwilę nasza bohaterka zastanawiała się, czy nie ma przed sobą lustra, ale…

– Cześć! Co tu robisz? – zapytała tamta i nasza już wiedziała, że to nie odbicie.

– Myślałam, żeby uciec – odpowiedziała szczerze. – Strasznie tu nudno!

– Nie ma po co. Ja już próbowałam. Tam – skinęła w stronę drzwi, – też nie ma nic ciekawego. A poza tym za karę przeniesiono mnie do tej szkoły. Nikogo tu nie znam.

– Już znasz!

– Ano tak. Wiesz co? Może spotkajmy się czasem na przerwie? Spróbujemy razem potrenować.

– Razem? To możliwe? – zapytała nasza bohaterka z nadzieją.

– Nie wiem. Ale chyba warto spróbować.

Na początku faktycznie było trudno. Wylatywały jednocześnie, zderzały się w powietrzu i obie, z charakterystycznym plaśnięciem spadały na podłogę. Ale… to już nie było takie smutne. Więcej! Mała piłeczka zaczęła się śmiać!

Z czasem nauczyły się, że jeśli najpierw wyleci jedna, a ta druga poczeka, gdy pierwsza będzie najwyżej i dopiero wtedy wyskoczy, to miną się w powietrzu. Teraz wystarczyło tylko dokładnie frunąć prosto do drugiej ręki, a to przecież obie znakomicie umiały.

Powiecie zapewne, że to, co teraz nastąpi, zdarza się tylko w bajkach. Że w życiu zwykłych piłeczek takie sytuacje miejsca nie mają. A jednak! Wierzcie lub nie, ale gdy nasze dwie przyjaciółki radziły już sobie znakomicie, w szkole pojawiła się… trzecia, czterokolorowa piłeczka. Identyczna, jak tamte.

(cdn.)

Autor: Kamil Cyganik – polonista, pedagog. Trener mnemotechnik i błyskawicznego czytania.

Wyjście awaryjne

W tej szkole byliśmy po południu jedyną grupą. Dość sporą. Jedna pani nas wpuszczała i jak wszyscy już przyszli, zamykała szkołę. Półtorej godziny później przychodziła druga pani i nas wypuszczała. Tego zimowego wieczoru dzieci po zajęciach wyszły z klasy, by po chwili wrócić z informacją, że jesteśmy zamknięci. Jak się potem okazało pani zaspała. Mieliśmy dwa wyjścia.

Czekać na panią, co mogło się zakończyć nocowaniem w szkole. Drugim wyjściem było okno. Uspokajam czytelników o słabych nerwach: okno było na parterze.

Autor: Kamil Cyganik – polonista, pedagog. Trener mnemotechnik i błyskawicznego czytania.

Porządek musi być!

Zajęcia miały się właśnie zacząć, kiedy do sali weszła pani sprzątająca.
– Chciałam zobaczyć, jak to wy te ławki układacie.
– No tak właśnie, w podkowę. – Odpowiedziałem.
– Tylko je potem porządnie ustawcie.
– Zawsze staram się tego pilnować. – Zapewniłem
– No nie do końca, – stwierdziła pani ku mojemu zaskoczeniu, i na pytające spojrzenie, dodała: – Słoje powinny być w jedną stroną!
Zamurowało mnie. Istotnie w sali były ławki kwadratowe i na pierwszy rzut oka wydawało się, że jest obojętne, jak się je ustawi. Wnikliwy obserwator o naturze detektywa Monka zauważał jednak, że słoje w drewnie blatów układały się tylko w jedną stronę i powinny były biec wzdłuż sali, a nie w jej poprzek, burząc harmonię układu.

Czy Wam przydarzyła się kiedyś jakaś śmieszna historia związana ze szkołą lub nauczycielami?

Autor: Kamil Cyganik – polonista, pedagog. Trener mnemotechnik i błyskawicznego czytania.

 

Fonetyczna geografia :)

Wprowadzając SCL, pytam dzieci, dlaczego dane litery są razem. W przypadku „p” i „b”, czy „w” i „f” sprawa jest prosta – różnią się tylko dźwięcznością. Nieco większą trudność sprawiają „k”, „g” i „h”. Są to jedyne w języku polskim (nie licząc rzadkiego „n” np. w słowie „bank”) głoski tylnojęzykowe. Staram się zawsze, żeby to dzieci stwierdziły, co je łączy. Zadaję więc zwykle pytanie, gdzie one powstają.

Pewien Marcin z jednej z krakowskich grup, odpowiedział rezolutnie, że w ustach. Trudno zaprzeczyć, nie licząc kilku głosek nosowych, wszystkie inne powstają w ustach. „Ale w której części jamy ustnej?” zapytałem Marcina, licząc, że wskaże tył. Zastanowił się głęboko, by po chwili odpowiedzieć: „W północnej”.

Szczęśliwi Ci, którzy zawsze kroczą z twarzą zwróconą na południe!

Autor: Kamil Cyganik – polonista, pedagog. Trener mnemotechnik i błyskawicznego czytania.

Konkurs – Mania pisania!

Zachęcamy wszystkich uczestników warsztatów: „Ucz się inteligentnie” i „Ucz się inteligentnie – angielski w skojarzeniach” do wzięcia udziału w konkursie: „Mania pisania„! Zasady konkursu zostały przesłane do Was mailem. Spośród osób, które zechcą podzielić się z nami swoimi tekstami wyłonimy zwycięzców!

Na najlepsze prace czekają atrakcyjne nagrody! Kto z Was bierze udział w konkursie?